niedziela, 20 marca 2011

Wprowadzenie

Cloud computing , przetwarzanie w chmurze.
Cloud computing wybrałem dlatego, że chciałem kiedyś iść na prezentację tego rozwiązania z firmy IBM, która była u nas na wydziale. Niestety nie udało mi się. Więc teraz „przy okazji” poczytam sobie o tym. W miarę czytania wpisy powinny być bardziej merytoryczne. Tymczasem będą wprost proporcjonalne do mojego obecnego stanu wiedzy na ten temat. Czyli w początkowych wpisach nie będę wiedział o czym piszę.
Na dzisiaj widzę to tak. W strukturze większych firm istnieje wydzielony dział IT, odpowiedzialny za informatyczną obsługę przedsiębiorstwa. Ogólnie jego celem jest kompleksowe dostarczanie informatycznego wsparcia przedsiębiorstwa. Począwszy od strony technicznej, czyli zakupu, konfiguracji i zarządzania siecią komputerów/serwerów, poprzez wybór najlepszego oprogramowania wspierającego procesy biznesowe, na bieżącym wsparciu użytkowników kończąc. Każda z tych trzech płaszczyzn, jakby się zagłębiać to może stwarzać wiele problemów, mniej lub bardziej oczywistych. Na przykład od strony hardware, jakbym miał się zastanowić o czym musi pomyśleć taki architekt sieci komputerowej w firmie to pewnie będą to co najmniej takie problemy:

- jakiej mocy obliczeniowej potrzebujemy?
- czy oprogramowanie będzie szybciej działać na wyżej taktowanych procesorach czy na tych z większą pamięcią cache
- czy będzie dużo operacji odczytu/zapisu na dyskach, jakie wybrać?
- czy wbudowane karty graficzne będą w stanie sprostać wymaganiom systemu?
- czy taka obudowa zmieści nam się do biurek w firmie ;) itp….

Znając aktualne potrzeby i systemy w firmie, można sobie odpowiedzieć na te pytania. Ciężko natomiast przewidzieć co będzie za 2-3 lata, bo sprzęt bardzo szybko staje się przestarzały. Jego wymiana i utrzymanie generuje wysokie koszty.

Od strony software jest jeszcze trudniej. W zależności od wielkości przedsiębiorstwa to zagadnienie może nawet wymagać zaangażowania specjalistycznych firm consultingowych. Łatwo można popaść w pułapkę nieodpowiednio dobranego systemu, braku komunikacji między jego starszymi/nowszymi modułami, braku odpowiednich funkcjonalności lub nadmiar niepotrzebnych – są to koszty niewykorzystanych zasobów. Dodatkowo trzeba zarządzać licencjami(niekiedy wieeeelce kosztownymi), wersjami itp… Oprócz tego mamy jeszcze zasoby ludzkie. Informatycy wymagają ciągłych inwestycji. Trzeba ich wysyłać na szkolenia, a technologie szybko się zmieniają.

Dochodzą jeszcze kwestie bezpieczeństwa. Nie tylko danych. Główny serwer korporacji nie może przecież przestać działać z powodu braku prądu… Wymaga to utrzymania odpowiedniej infrastruktury.

Generalnie z punktu widzenia CEO są to koszty, koszty, koszty, a firma musi przynosić zyski, zyski, zyski.

Praktykowanym sposobem na zwiększenie tych zysków jest cięcie kosztów. Taki CEO zastanawia się jakich rozwiązań by tu użyć, żeby było taniej a nie stracić na jakości, a nawet żeby było jeszcze lepiej niż dotychczas. O tym już następnym razem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz